piątek, 18 kwietnia 2014

Chapter 1 - "Ooohh nooo, it's you again!

Laura :
8. Powili wstałam i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w słodki zestaw na galowo. Sięgnęłam jeszcze po jakieś kosmetyki i pomalowałam się. Zakręciłam włosy i była już gotowa. Rozpoczęcie było na punt 9. W pół do. Czas wyjść, idę na drugi koniec miasta na piechotę więc to troszkę zajmie. Na czczo wyszłam z domu i ruszyłam do szkoły. Wciąż trzymałam kciuki by wychodząc lub już idąc do szkoły nie spotkać JEGO. Szybkim, bardzo ,krokiem wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Było ciepło ale jednak mały wietrzyk obijał się o skórę. Był przyjemnie chłodzący. Szłam i z daleka zobaczyłam... blondyna. Szedł z wolna jakby czas w ogóle go nie obchodził. Był na galowo ale fryzurę miał inną. Droga dłużyła się. W końcu nadeszła ta chwila kiedy miałam go wyprzedzić. Był to jedyny moment kiedy mogłam zerknąć czy to on. Szłam. Serce mi waliło. Byłam obok niego. Spojrzałam lekko w bok i... Zobaczyłam nie to co chciałam. Z jednej strony to super, z drugiej... nie. Ale i tak mi ulżyło. Nie widzieliśmy się... Chyba od podstawówki. 6 klasy nie 3. Ale to nic nie zmieniało. Nadal mogłam go gdzieś spotkać. Kiedy byłam już pod szkołą doszłam do wniosku, że całą drogę myślałam o kimś kogo nienawidzę. Ale doszłam szukałam klasy 2 C. Z daleka zobaczyłam moje przyjaciółki ze starej szkoły. Sky i Olivię. Chciałam się przywitać i zauwarzyłam na ziemi napis który mówił, że to ta klasa którą szukam.
-Hej dziewczyny! - powiedziałam witając je przytulaskiem
-Hej! - odpowiedziały drobnym chórkiem. Krótka rozmowa dała mi zapomnieć o problemie z którym zmagałam się od zamknięcia mojego liceum. Po chwili zobaczyłyśmy, że z nami w klasie jest plastik - Valerie... grr. Nie chcę wyjść na wredotę, że wszystkich nienawidzę ale ona... Może opowiem. Był sobie chłopak. SUPER ciacho. Spodobałam mu się! Kiedy zaprosił mnie do kina nie przyszedł. Później na fb były zdjęcia tej wrednej blondyny i jego na mieście. Następnie się od mnie nie odzywał. Valerie raz do mnie "Tęsknisz za Dreak'em?" ironicznie. Nie ważne bo jak Olivia miała chłopaka to ten plastik na oczach Liv całowała się z nim. Później on zerwał z brunetką... Jak widać Valerie jest straszna! I z nami w klasie. Rozglądałam się dalej. Zobaczyłam bruneta którego nie znałam a obok niego drugiego bruneta. Byli spk. Widziałam kilka kujonów i prostaków. Ale nigdzie śladu Ross'a... Na szczęście. Nagle zza mnie odezwał się głos.
-Kogo tak szukasz? - powiedział miły głos. Choć dużo inny niż ostatnio i tak go poznałam. Lekko jeszcze podskoczyłam. No halo! On cały ten czas stał za mną! Spojrzałam na niego, przeleciałam wzrokiem...
-Na pewno nie ciebie. - mój uśmiech zniknął teraz, był już gniew. Ale on nadal z uśmiechem stał i patrzył na mnie.
-Ale my się dawno nie widzieliśmy. Aż mam ochotę cię przytulić.- objął mnie a następnie tak mocno uścisnął, że coś mi strzeliło i to chyba było żebro. Ledwo wzięłam dech.
-Boże... Ross... Jak.... Ja... cię... nienawidzę.-wykrztusiłam nie mogąc oddychać.
-Na prawdę? Ohh ja ciebie też! - mówił jakby to było wyznanie miłości. Zmienił się. Dużo się zmienił. Fryzura, styl. Ale nadal go nienawidzę!
-Co jest... czyżbyś zapomniał. - spytałam
-W życiu. - skrzywił się i poczułam tę ponurą woń. A nie. To kujonka co koło mnie stała tak jechała. Odsunęłam się od niej ale dotarło do mnie, że wykonując ten gest zbliżam się do blondyna więc z powrotem przesunęłam się do "śmierdzielki". Nauczyciel zaczął nudne gadanie ale najpierw hymn. Męczyło mnie to, że Ross stoi obok mnie i nie raczy się odsunąć( pewnie dlatego, że nie ma miejsca ale co tam) i też dlatego, że nie jadłam śniadania. Już wiem... Nie przeżyję. Chłopak wkurza mnie bardziej jak jest taki jaki jest. Pełny pozytywnej energii. Co ja teraz zrobię. Dzień w dzień będzie mnie irytował tym swoim uśmieszkiem... To mój koniec...

#No taki... Nudny rozdział i średni koniec ale.. JEST! To grunt. Mam nadzieję, że pojawi się chodź jeden kom. Do następnego. Bay#

2 komentarze: